SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ





16.10.2020 Wywiad z Jarosławem Książkiem
Konsulem Generalnym RP na Białorusi w Grodnie.
Działania RODM Olsztyn

O sytuacji na Białorusi z Konsulem Generalnym RP na Białorusi w Grodnie rozmawia koordynator Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Olsztynie

Witam serdecznie, napięta sytuacja na Białorusi nie gaśnie. W ostatnich dniach doszło do napięć dyplomatycznych między Polską, a Białorusią. W związku z tym porozmawiam dzisiaj z Konsulem Generalnym Rzeczypospolitej na Białorusi Panem Jarosławem Książek z konsulatu RP w Grodnie. Tematem rozmowy będą ostatnie wydarzenia oraz ich ewentualne następstwa.

Justyna Salmanowicz (koordynator RODM Olsztyn):
Szanowny Panie Konsulu w piątek tj. 9 października władze Mińska zwróciły się do władz Rzeczypospolitej o zredukowanie naszego personelu dyplomatycznego na Białorusi. Czy możemy czytać ten gest jako odwet za ostatnie działania władz polskich w sprawie protestów na Białorusi?

Jarosław Książek (Konsul Generalny RP w Grodnie ):
Bardzo trudno jest odnieść mi się bezpośrednio do tego pytania. Konsulaty nie zajmują się kwestiami politycznymi - choć są czasem ich niezamierzonymi zapewne ofiarami. Protesty oczywiście miały miejsce. Znane jest stanowisko władz polskich w tej kwestii, jak również postawa władz białoruskich. Bardzo chcemy, by problemy działalności konsularnej nie stały się zakładnikiem polityki. Takie jest nasze szczere życzenie. Staraliśmy się – i cały czas mimo niełatwych warunków czynimy – udzielać wsparcia w ramach naszych kompetencji zarówno obywatelom polskim, jak i białoruskim. Często okazywało się, że mamy wiele wspólnych interesów – właśnie w wymiarze ludzkim, pojedynczego człowieka i obywatela.

J.S.: Pojawiają się informacje, że wśród wydalonych dyplomatów znajdują się też pracownicy konsulatów. Jakie znaczenie i jakie konsekwencje takie działania będą miały dla procesu np. wydawania wiz oraz całej pracy konsulatu? Jak wygląda obecnie praca konsulatu?

J.K: No cóż – nie jest nam łatwo. Nawet najlepsi, ale już nieliczni konsulowie nie są w stanie pracować za cały zespół. To po prostu fizycznie niemożliwe. Oczywiście staramy się zachować priorytety, wydawać wizy (i inne dokumenty) osobom najbardziej potrzebującym, ale nie jest to teraz, po wymuszonym wyjeździe tylu polskich konsulów, łatwe. Musimy przetrwać, nie pozwolić na zerwanie wielu więzi i kontaktów. To ważne w odniesieniu do przyszłości, która z pewnością wymusi racjonalne rozwiązania – bez emocji i zacietrzewienia.

J.S.: W związku z tym na jakie działania że strony polskiego konsulatu mogą liczyć "Polscy Białorusini", czyli obywatele Białorusi o polskich korzeniach starających się o przyjazd lub wręcz przeprowadzkę do Polski?

J.K.: Mniejszość polska na Białorusi (a w odniesieniu do Konsulatu Generalnego RP w Grodnie – na Grodzieńszczyźnie) i jej organizacje mogły zawsze liczyć na wsparcie naszej placówki. I mogą liczyć dalej. Taka jest natura pracy konsularnej – w ramach obowiązujących rozwiązań prawnych, legislacyjnych. To także prawo do nauki języka polskiego, poznawania polskiej kultury, tradycji, utrzymywania więzi z Ojczyzną przodków. Często chodzi zresztą o więzi rodzinne, bo po II wojnie światowej decyzje o pozostaniu w ZSRS lub wyjeździe do Polski „Ludowej” były często sprawa chwili, wykorzystania lub nie określonych możliwości. Teraz mamy tego skutki. Czasu nie da się cofnąć, ale można starać się łagodzić skutki, przywracać normalne kontakty. Tu także nasz KG starał się zawsze udzielać możliwego wsparcia. Przede wszystkim jednak czyniliśmy wszelkie możliwe wysiłki, by mniejszość polska – pozbawiona przez całe dekady możliwości korzystania ze swoich praw – mogła zaistnieć na Białorusi jako normalna grupa obywateli sąsiadującego z Polską państwa. Mam nadzieję, że rozwój sytuacji pozwoli na spełnienie naszych dążeń i zapewnienie Polakom możliwości realizacji przysługujących im (jako obywatelom Białorusi) praw.
Co do kwestii konsularnych – będziemy jak najbardziej starali się wykonywać wszelkie czynności służące podtrzymaniu kontaktów, współpracy. Nie jest to łatwe. Brak ludzi w KG to bardzo wielka przeszkoda. Niekiedy o zasadniczym znaczeniu. Nie da się realizować najlepszych nawet pomysłów bez uwzględnienia czynnika ludzkiego.

J.S.: Jak ocenia Pan obecną sytuację na Białorusi?

J.K.: Naszym sąsiadom życzymy zawsze wszystkiego najlepszego! To dla Polski ważne, by kraje sąsiednie były stabilne i przewidywalne. By szanowały prawa mniejszości, rozumiały działania Polski (nawet, jeśli nie w pełni je mogą akceptować) jako służące rozwojowi dobrosąsiedzkich kontaktów. Obecna sytuacja na Białorusi wywołuje w Polsce, co zrozumiałe, duże zainteresowanie i jednak pewne zaniepokojenie. Troska o losy sąsiadów wydaje się czymś naturalnym. Polska ma wielkie doświadczenia historyczne w walce o wolność. Czasy zaborów, I i II wojny światowe, czasy przemocy komunistycznej nauczyły nas szacunku dla takich pojęć, jak „wolność” i „poszanowanie praw obywatelskich”. Nie widzimy w tym niczego złego – wprost przeciwnie: to podstawa dla rozwoju normalnego społeczeństwa i państwa. Życzymy naszym białoruskim sąsiadom jak najwięcej sukcesów na drodze ku wyrażeniu swojej woli i podążania własną, akceptowalną przez większość, drogą. Liczymy na to i wierzymy, że możemy być pomocni – jako sąsiedzi i partnerzy. Mamy wiele własnych doświadczeń – jeżeli mogłyby one posłużyć Białorusi, to chętnie się nimi podzielimy. W imię prawdziwego dobrosąsiedztwa. Na pograniczu ma to szczególne znaczenie.

-Dziękuję za rozmowę.

-Dziękuję.